• Wpisów: 32
  • Średnio co: 85 dni
  • Ostatni wpis: 6 lat temu, 14:13
  • Licznik odwiedzin: 27 363 / 2820 dni
 
cherrymystery
 
Przypomnienie:
Po chwili uwolniliśmy się od siebie i zeszliśmy na dół, gdzie czuć było zapach świeżej kawy i jajecznicy na bekonie, aż zaburczało mi w brzuchu. Sama nie wiedziałam, że jestem taka głodna, dopóki nie wzięłam do ust posiłku. Bruno siedział na przeciwko mnie i nie odezwał się ani słowem (co było do niego niepodobne), tylko uśmiechał się co chwile, i mi się przypatrywał.

***
*Dzień ślubu Caroline i Jamesa*

“Wszystkiego najlepszego na wspólnej drodze życia dla Caroline i Jamesa. Niech Wasza miłość trwa wiecznie”


Siedziałam przy długim stole okrytym przez białą tkaninę, z resztą gości w ciepły, słoneczny dzień i wpatrywałam się w wielki napis.
Wesele, które odbyło się na zewnątrz w wielkim ogrodzie, rozkręciło już się na dobre, ludzie tańczyli, rozmawiali, jedli i długo by tak wyliczać co jeszcze robili.
Po chwili obok mnie zjawił się Bruno z pełnym talerzem jedzenia (znowu).
- i jak się bawisz? <spytał>
- całkiem nieźle, cieszę się że mnie zabrałeś <odrzekłam> - a ty znowu jesz? <pokazałam mu żartobliwie język>
- oj tam, przecież Bruna nigdy za wiele <wyszczerzył się>
Po jakiś 20min śmiania, rozmawiania, jedzenia z innymi gości, Bruno odwrócił się do mnie i spytał podając mi swoją dłoń:
- to co może zatańczymy, proszę panią?
- a wiesz co, z wielką chęcią z panem zatańczę <podałam mu swoją dłoń>
Wolnym krokiem dotarliśmy na parkiet, stanęliśmy koło innych tańczących gości. Bruno złapał mnie w talii, a ja mimowolnie się jemu podałam. Po jakiś 2min po prostu wtuliliśmy się w siebie i nie wydobywając z siebie ani słowa tańczyliśmy w wolny takt melodii granej przez zespół.
Po naszym wspólnym tańcu, potańczyliśmy jeszcze w trochę szybsze rytmy z innymi.
Ja po piątym z kolei tańcu, zmęczona usiadłam na pustej ławce, dołączyła do mnie panna młoda wręczając mi jeden z dwóch trzymanych przez nią kieliszków szampana.
Siedziałyśmy i rozmawiałyśmy, czułam się jakbym znała ją od paru lat, a nie od zaledwie tygodnia. Z Caroline miałyśmy bardzo dobry widok na parkiet, więc także obgadałyśmy chłopaków w tym naszego przyjaciela Bruna, który właśnie tańczył z babcią Caroline i Jamesa, który tańczył z jej mamą. Miałyśmy przy tym spory ubaw, bo widziałyśmy że chłopaki chętnie wymknęli by się z tej sytuacji w jakiej się znaleźli. Postanowiłyśmy ich ratować.
- można? <zapytałam podchodząc do Jamesa>
- oczywiście, ja jestem już wykończona ten chłopak mnie wykończył <powiedziała radośnie mama Caroline>
Chwilę z Jamesem potańczyliśmy rozmawiając przy tym i śmiejąc się, strasznie łatwo się z nim gadało muszę przyznać. On i Caroline tak do siebie pasują, po prostu jak ich człowiek zobaczy razem to aż buzia sama się uśmiecha.
Potem z Jamesem zmęczeni tańcem, usiedliśmy przy stole zajadając się deserem i dalej kontynuowaliśmy naszą rozmowę. Podczas pogawędki dowiedziałam się, że prababcia Jamesa była polką, co mnie miło zaskoczyło.
Gdy my sobie tak rozmawialiśmy, kątem oka zobaczyłam, że Bruno i Caroline dalej tańczą 'matko ile on ma siły, to już chyba jego 15 taniec' - pomyślałam i uśmiechnęłam się do swoich myśli.
Podczas gdy goście zaczeli się rozchodzić, ja również zrobiłam się lekko zmęczona, Bruno chyba to zauważył bo zaproponował abyśmy już wracali.
Pożegnaliśmy się ze wszystkimi i zamówiliśmy taksówkę.
- proszę na plażę, niedaleko ulicy Wood <powiedział do taksówkarza>
<spojrzałam na niego nieprzytomnie>- ale przecież mieliśmy jechać do domu, Bruno jest 5 rano a ty chcesz iść na plażę?
- tak <odpowiedział jakby tą czynność wykonywał codziennie>
- okej, jestem ciekawa co ci znowu strzeliło do tej główki <oparłam się o jego ramię>

*Bruno*
Pewnie Wiki pomyślała, że jestem jakimś wariatem ale jak sama to zobaczy...myślę, że będzie zachwycona.
Gdy tak jechaliśmy taksówką, Wiki oparła się o moje ramię a mi od razu na myśl nasunęły się słowa Caroline 'pasujecie do siebie, między wami jest chemia której nie można opisać, tylko nie umiecie do siebie dotrzeć. Ewidentnie widać, że ci na niej zależy'
Prawda, zależy...tylko czy ona czuje to samo? Nie potrafie jej o to zapytać, boję się ją stracić.

*Wiki*
Wysiedliśmy z Brunem przed plażą, zapłaciliśmy taksówkarzowi i poszliliśmy w strone plaży. Zdjeliśmy naszę buty i szliśmy po ciepłym piasku. Nagle Bruno się zatrzymał.
- O matko Bruno, to jest piękne, nigdy w życiu nie widziałam czegoś takiego
- Wiedziałem, że ci się spodoba <odrzekł>
- Dziękuje, że mnie tu zabrałeś
Przytuliłam się do przyjaciela i chwilę tak staliśmy w swoich objęciach, patrząc na przepiękny wschód słońca. Tak to ja mogę zaczynać każdy dzień - pomyślałam.

..................................................................................................................
Jest!!! Nareszcie ufff :D
Mam nadzieję, że się spodoba :)

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego