• Wpisów: 32
  • Średnio co: 85 dni
  • Ostatni wpis: 6 lat temu, 14:13
  • Licznik odwiedzin: 27 363 / 2820 dni
 
cherrymystery
 
Przypomnienie:
Zaczęłyśmy z Pres o czymś rozmawiać, gdy po chwili podeszła do nas Jessica i powiedziała:
- Wiktoria możemy pogadać? - spojrzałam na Pres, a potem w stronę chłopaków, Bruno akurat wygłupiał się z nimi. Potem niepewnie spojrzałam na Jessicę.
- Jasne - odparłam.

***

Usiadłyśmy nad brzegiem wody. Pustym wzrokiem gapiłam się na ocean, a Jessica oparła się na dłoniach i przyglądała mi się jakby z nienawiścią? pogardą?
Wreszcie nie wytrzymałam tej ciszy i spytałam, nie patrząc nawet w jej stronę:
W: O co chodzi Jessica?
J: Chcę z tobą porozmawiać...o Bruno <czekała na moją rekcję>
W: W takim razie słucham
J: Chciałabym abyś się od niego odwaliła.
W: Że jak? Kobieto my się tylko przyjaźnimy <powiedziałam zirytowana> Ogarnij się.
J: <prychnęła> Nie wierze ci, widziałam jak się przystawiasz do niego. Zapamiętaj sobie on należy do mnie! <wykrzyczała i odeszła z podniesioną głową>
Co...co za...grrr...co za baba!. Niema co świetna rozmowa, pomyślałam.
Siedziałam jeszcze chwilę przy brzegu i rozmyślałam. Ja rozumiem, że można być zazdrosnym i tak dalej, no ale bez przesady, wygłupialiśmy się tylko jak zawsze, a ona robi z tego aferę bynajmniej jakbyśmy się przespali. Żmija jedna popsuła mi humor. Wstałam i otrzepałam się z piasku, podeszłam do dziewczyn i powiedziałam, że nie najlepiej się czuję. Przyjaciółki namawiały mnie chwilę, żebym została jeszcze ale nie miałam już na to jakoś zbytniej ochoty.
Wolnym krokiem, ze słuchawkami w uszach szłam w stronę domu. Jakoś tak się stało, że w domu przysnęło mi się na kanapie, a ze snu wybudził mnie dźwięk mojego telefonu, zaspana odebrałam:
W: Halooo? <ziew>
S: Hej Wiktoria, z tej strony Sebastian
W: Eeee Sebastian?
S: Nie pamiętasz? Spotkaliśmy się ostatnio w Londynie, kawa, wspomnienia...
W: aaaa Sebastian! Przepraszam cię jakaś nieogarnięta dzisiaj jestem.
S: Nie szkodzi słońce, spotkamy się?
W: Tak, jasne, wyczaruje tylko odrzutowiec, w międzyczasie skocze do fryzjera, potem spa i za 5 sekund będę w NY <powiedziałam z sarkazmem>...zaraz, zaraz...no nie mów!...w LA jesteś?
S: Haha tak dokładnie słoneczko, to jak spotkamy się? Może za pół godzinki w kawiarni "Stella Cafe" mają tam całkiem niezłą kawę i dobry widok na ocean, co ty na to? Masz dla mnie czas?
W: Jasne, chętnie. Wiem gdzie to jest, to do zobaczenia.
S: Pa słoneczko.
Jeszcze lekko zaspana poszłam do łazienki uporządkować trochę swój wygląd.

Wysiadłam ze swojego samochodu i zmierzałam w stronę kawiarni, wchodząc do niej zauważyłam Sebastiana, który siedział przy stoliku z widokiem na ocean. Uśmiechnięta podeszłam do niego i przywitałam się.
Rozmawialiśmy i smialiśmi się z godzinę, jak nie dłużej, to świetny kumpel. Okazało się, że Sebastian przyjechał do LA na miesiąc, musi pozałatwiać tu jakieś sprawy służbowe.
Po pysznej kawie i szarlotce z lodami, odprowadził mnie do mojego samochodu.
S: Dzięki za spotkanie słońce, mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy < mrugnął do mnie>
W: Jasne, koniecznie musimy to powtórzyć i dzięki za poprawę humoru.
S: Ależ do usług.
Pożegnaliśmy się i odjechałam, gdy wchodziłam do mieszkania zabrzęczała moja komórka z informacją, że dostałam sms, szybko go odczytałam.

“Dziękuje za wspaniałe popołudnie raz jeszcze ;) Nie mogę się doczekać następnej randki. Seba :*


Stałam chwilę osłupiała...on myślał, że to randka?!...upss...Będę musiała to z nim jak najszybciej wyjaśnić, wystukałam odpowiedź.

“Seba przyjedź jutro do mnie do studia, musimy koniecznie pogadać :) Wiki”



Następnego dnia w studio zaczęłam nagrywać nową piosenkę. W studio byli także Phil i Bruno, którzy mieli pracować po mnie ale wpadli 2godziny wcześniej. 2 godziny! pogięło ich ale za to ich właśnie uwielbiam. Z nimi zawsze mi raźniej. Oczywiście do studia wpadła Jessica, która gdy mnie zobaczyła, o mało co nie zabiła mnie wzrokiem. Ja nie zwracając na nią uwagi, siadłam na sofie koło Phila i zaczęłam pisać piosenkę z nim, lecz dzisiaj coś mi nie szło i naskrobałam tylko:
"You don't hold me
You wan't show me
Bur I'm stil in love with you
It's like a first time
I got you on my mind"
Philowi się spodobało, mi już tak nie bardzo, gdy my z Philem myśleliśmy nad dalszym ciągiem tekstu, Bruno rozmawiał z Jessicą po drugiej stronie pomieszczenia. Po 5 minutach w studio zjawił się Sebastian.
S: Hej, mówiłaś, że musimy pogadać
W: yyyy tak...chłopaki to jest Sebastian <zwróciłam się do przyjaciół i przedstawiłam ich sobie> dobra chodź na taras.
Nasza rozmowa nie kleiła się zbytnio ale w końcu przeszłam do sedna.
W: Seba, bo wiesz to spotkanie wczoraj...dla mnie to było czysto przyjacielskie, nie zrozum mnie źle jesteś świetnym facetem...ale nie dla mnie. Przepraszam.
S: Rozumiem, cieszę się że jesteś ze mną szczera przyjaciółko <powiedział smutnym głosem i przytulił mnie>
Gdy pożegnałam się z Sebastianem, wróciłam do studio i zauważyłam że Jessica gdzieś zniknęła. Gdy weszłam od razu dopadł mnie Bruno.
B: Ten typek...yyy <podrapał się po karku> kto to był?
W: yyyy kolega <szturchnęłam go z uśmiechem na twarzy> a zresztą nic ci do tego tatusiu
B: Oj tam ktoś się musi o ciebie troszczyć
W: I to akurat masz być ty? <podniosłam jedną brew>
B: Mhmmm <cwaniacki uśmiech> oczywiście, każda by chciała żebym się o nią troszczył w końcu...I'm fucking Bruno Mars sweetheart!
Na słowa Bruno od razu zaczęłam się śmiać i oczywiście wszystkim się to udzieliło.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego