• Wpisów: 32
  • Średnio co: 85 dni
  • Ostatni wpis: 6 lat temu, 14:13
  • Licznik odwiedzin: 27 363 / 2820 dni
 
cherrymystery
 
Przypomnienie:
Siadłam na sofie w dużym holu i  wyczekiwałam na taksówkę, po chwili przysiadł się do Phil:
- Hej, co jest młoda?
Spojrzałam na niego z ukosa - a co ma być?
- Przecież widzę, że co jest...
- Nic nie jest, wszystko okej - spojrzał na mnie wyczekując jak gdyby dalszej odpowiedzi - na prawdę, wszystko w porządku - uśmiechnęłam się nieśmiało.
- Mhmm, okej niech ci będzie...Wiki, bo ja chciałem cię zapytać, tylko się nie obraź ani nic...czy między tobą a Brunem coś jest?
- Tak
-Tak? - powtórzył zdziwiony
- Przyjaźń, tylko i wyłącznie - powiedziałam z powagą na twarzy i wstałam, bo akurat Oliwia zaczęła do nas wymachiwać i krzyczeć, że taksówki czekają.
Wszyscy wsiedliśmy do taksówek i pojechaliśmy na lotnisko. Na miejscu jednak czekała na nas niespodzianka, której nikt się nie spodziewał.

***


Lot zostałam opóźniony,  na lotnisku spędziliśmy całe 2 godziny. Jednak po długim czekaniu siedzieliśmy nareszcie w samolocie.
Gdy dotarliśmy na miejsce każdy rozszedł się w swoją stronę. Bruno uparł się, że mnie odwiezie, więc zgodziłam się.
Podczas gdy ja szarpałam się z zamkiem w moich drzwiach, Bruno przyniósł ostatnie walizki z samochodu. Nagle na swojej tali poczułam czyjeś dłonie, odwróciłam się niepewnie.
- Eeeeee....Bruno? Co ty do cholery wyrabiasz? - on tylko uśmiechnął się niewinnie.
- Trzymam cię, bo tak się szarpiesz z tym zamkiem, że mam wrażenie, iż zaraz mi tu upadniesz.
- Iż? - podniosłam wysoko jedną brew.
- No co? - wzruszył ramionami.
- Nic, nic - zaczęłam dalej szarpać się z zamkiem, w końcu Bruno zabrał mi klucze i odsunął mnie na bok.
- Stój tam i patrz na mistrza- Bruno bez problemu otworzył drzwi.
- To chyba jakieś żarty! Jak ty...a zresztą nieważne - od razu po wejściu walnęłam się na kanapę w salonie.
Bruno postawił moje walizki w sypialni i zanim się spostrzegłam siedział już obok mnie.
- To ja już będę leciał, prześpij się trochę - uśmiechnął się delikatnie.
- Dobrze, dziękuje Bruno za wszystko - odwzajemniłam uśmiech i pożegnałam się z przyjacielem.
Obudziłam się dopiero następnego dnia. Spokojnie, bez pośpiechu w piżamie i przed telewizorem zjadłam sobie śniadanie, i tak się leniłam, aż wreszcie udałam się do łazienki w celu wzięcia długiej kąpieli. Dzisiaj szykowało się u Phila i Urbany barbecue, na które obiecałam że przyjdę. Ubrałam się więc w wygodne dżinsy, luźny top, moje ukochane trampki i ruszyłam w drogę, były małe korki więc dopiero po 30 minutach byłam na miejscu.
Gdy weszłam do ogródka przywitałam się serdecznie ze wszystkimi. Wszyscy świetnie się bawiliśmy, dużo śmiechu i jedzenia to zawsze udana impreza. Akurat rozmawiałam z Philem gdy od tyłu ktoś złapał mnie za nogę.
- Cioocaa Wiki!! - krzyczał roześmiany Zadeh.
Rozbawiona odwróciłam się do malucha, ukucnęłam koło niego, a on od razu przytulił się do mnie.
- Mały wie co dobre - mówił rozbawiony sytuacją Phil.
Po chwili spostrzegłam Bruno, który trzymał małą córkę Phila i Urbany na rękach. On też widział sytuację z Zadehem i teraz razem z Philem śmiali się, że mały ma gust do kobiet.
Po chwili zawołała mnie Urbana abym przyszła do kuchni, uwolniłam się od Zadeha, zostawiając go chłopakom i udałam się do przyjaciółki.
Urbana kroiła akurat jakieś warzywa, a ja usiadłam na blacie i chrupałam marchewkę którą przyjaciółka akurat pokroiła. Zaczęłyśmy plotkować o różnych rzeczach. Gdy po jakimś czasie w kuchni zjawili się chłopaki, a dokładnie Bruno i Phil, a z nimi mały słodki Zadeh który akurat coś konsumował.  Phil podszedł do ukochanej i objął ją w pasie, dając jej delikatnego całusa w policzek.
- Szkrabie, a czy ty nie powinieneś już spać? - spytała Urbana.
- Ja? Skądże, nawet mi myśleć teraz o spaniu - odrzekł Phil.
Wszyscy wybuchliśmy śmiechem - mówiłam do mojego mniejszego szkraba kochanie, choć Zadeh zaniesiemy twoją siostrę do łóżeczka, a potem ciebie - pocałowała Zadeha troskliwie w czoło.
- Ja chce isc z ciocca Wiki i wujek Bruno - powiedział mały.
- Ale złotko....
- Spokojnie Urbana mogę go położyć spać - odrzekłam schodząc z blatu i podałam rękę małemu.
- To może ja małą położe - powiedział Bruno.
- Na prawdę nie chcemy wam robić kłopotu. - powiedział Phil
- Ale to żaden kłopot - odrzekliśmy z Brunem równocześnie.
Rodzice maluchów zgodzili się i razem z Brunem udaliśmy się z nimi na górę, on wziął na ręce Zadeha i udawał samolot razem z nim, a ja wzięłam małą.
Postanowiliśmy z Brunem, że jednak ja położę małą bo już zasypiała w moich rękach, a on Zadeha, rozeszliśmy się z maluchami do ich pokoi.
Przebrałam małą w śpioszki i położyłam ją do jej różowego, przytulnego łóżeczka. Widziałam, że mała zaraz zaśnie, więc zaczęłam jej nucić kołysankę po polsku.
"Zaśnij, zaśnij, śpij maleńka,
Nocka wkłada czarne butki,
Idzie też szara godzina,
Będzie bajki przypominać,
Nocka niesie kosz z gwiazdami,
Porozpina je nad nami,
Cicho wszędzie, księżyc świeci,
Poszły spać już wszystkie dzieci...."
Gdy skończyłam mała już głęboko spała, poprawiłam jej kocyk i cichutko wyszłam z pokoju. Zauważyłam, że pokój Zadeha był uchylony, stanęłam w progu i zobaczyłam tak słodki widok, że można by było cukrzycy dostać. Śpiący Zadeh w swoim łóżeczku i siedzący obok niego Bruno, który czytał mu bajki. Gdy mnie spostrzegł uśmiechnął się, a ja wyrwałam się ze swojego amoku. Zgasiliśmy światło w pokoju małego i cicho zamknęliśmy drzwi do jego pokoju. Staliśmy tak chwilę, stojąc niebezpiecznie blisko siebie.

brrr.png


*Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam :)*

Nie możesz dodać komentarza.