• Wpisów: 32
  • Średnio co: 85 dni
  • Ostatni wpis: 6 lat temu, 14:13
  • Licznik odwiedzin: 27 363 / 2820 dni
 
cherrymystery
 
*Chciałabym się dowiedzieć od Was, czy chcecie abym pisała opowiadanie, napisałam wstęp. Jeżeli Wam się spodoba piszcie, dodam dalsza część...jeszcze dziś, jeżeli nie to cóż trudno, mogę jedynie ujawnić, że w moich opowiadaniach będzie Bruno Mars :D Mam nadzieję, że się wam spodoba, miłego czytania....to tylko kawałek* ;)

Zacznijmy od początku, nazywam się Wiktoria, jednak większość mówi po prostu Wiki mam 22lata, prawie przez całe życie mieszkałam w Polsce, jednak nie uważam żeby było to coś czego mam się wstydzić. Wręcz przeciwnie uwielbiam nasz kraj, nasz język, obyczaje...ale...no właśnie jest jakieś ale...zawsze chciałam się wyrwać stamtąd, kocham ten kraj nie zrozumcie mnie źle ale po prostu nie widziałam tam dla siebie przyszłości.  Miałam też szansę w swoim życiu aby zaistnieć na rynku muzycznym ale nie skorzystałam z tej szansy i chyba tego nie żałuje, choć niektórym może się to wydać śmieszne i myślą....co za idiotka....lecz wtedy nie byłam jeszcze na to gotowa.
Prawda jest taka, że nie dążę do sławy, dążę do tego co kocham, czyli bycia artystką. Nie zależy mi na sławie, nawet nie chce jej, tak wiem wydaje się wam to idiotyczne....mi chwilami też ale co zrobić chyba nie jestem całkiem normalna....na pewno.
I tak oto dostałam szanse od losu wyjechania do Los Angeles, miałam takie szczęście, że mieszka tam mój brat ze swoja narzeczoną, oraz moja przyjaciółka z lat szkolnych Oliwia, więc miałam wsparcie. Postanowiłam tam wyjechać i ułożyć sobie życie, spróbować swoich sił.

W LA mieszkam już od tygodnia, dużo pomógł mi brat jeśli chodzi o spełnianie moich marzeń, to on mi załatwił spotkanie z pewnym producentem. Zawsze drażniłam się z moim bratem, taka była nasza oznaka miłości siostrzano-braterskiej, zawsze się mną opiekował, za co mu dziękuje z całego serca.
Cały tydzień mieszkałam z Oliwią i stwierdzam, że nic się nie zmieniło od jej wyjazdu, dalej jest tą samą osoba na którą zawsze mogłam polegać, to przyjaciółka z którą mogę się śmiać i płakać. Sama się dziwie, że nasza przyjaźń tyle wytrzymała, w końcu znamy się od przedszkola.
Po wyprowadzce do nowego mieszkania w LA, zaczęłam układać ciuchy w mojej szafę i stwierdziłam, że przydało by się trochę odświeżenie mojej garderoby. Z tej racji, iż Oliwia była w pracy o tej porze, postanowiłam sama wybrać się na zakupy.
Czego potem bardzo pożałowałam, bo w sklepach ledwo szło przepchać się do kasy, trafiłam akurat na wyprzedaże....tak ja i moje szczęście w nie szczęściu. Jednak niema co żałować, w końcu kupiłam pare rzeczy po okazyjnej cenie.
Po jakiś dwóch godzinach chodzenia, moje nogi dawały pierwsze oznaki zmęczenia. Postanowiłam więc przysiąść w miłej kawiarni, z którego był widok na ulicę. Gdy tylko kelnerka odebrała moje zamówienie i przyniosła moją kawę, zadzwonił mój telefon. Zaczęłam szukać go w torebce i jak zwykle odebrałam w ostatniej chwili.
-Halo?
-cześć młoda!!- wykrzyczał z entuzjazmem do słuchawki Michał (mój brat).
- O co chodzi?
On tylko westchnął i powiedział, z udawanym smutkiem w glosie - Oj tam zaraz, o co chodzi chciałem z siostra pogadać, a co już nie można? - Czułam, że w tej chwili uśmiecha się chytrze....pomyślałam tylko, czego on może chcieć...
- No mów, co masz za sprawę, kochany braciszku - powiedziałam z sarkazmem.
- Co porabiasz?
- Jestem na zakupach, a o co chodzi? -mówiłam już zniecierpliwiona.
- Bo wiesz siostra dzisiaj jest taka impreza, którą robi mój dobry znajomy, zresztą poznałaś go... chyba jak byłaś na wakacjach u nas i wybieramy się tam z Dorotą....
- No i...?-ciągnęłam
- No i chodzi o to, że może poszłabyś z nami, poznałabyś wielu fajnych ludzi i w ogóle, to dobra okazja do skończenia z tym twoim wiecznym smutkiem
- Taaaa już nie przesadzaj...sama nie wiem...nie...nie wiem może...nie mam ochoty...- wymyślałam co rusz wymówki.
- Niema gadania, idziesz z nami, wpadniemy po ciebie o 19, zrozumiano?
Wiedziałam, że z nim nie wygram, zdarzyłam tylko westchnąć i Michał się rozłączył.
Przetarłam dłonią skronie i powiedziałam cicho - a co mi tam gorzej być nie może-  nadal myślałam o moim byłym chłopaku, który zerwał ze mną, ponieważ nie chciał związku na odległość, a ja tak cholernie tęskniłam  i ciągle zastanawiałam się czy dobrze zrobiłam ale przecież to moje marzenie, gdyby na prawdę mnie kochał zrozumiałby. Przez tą myśl znowu w moim oku pojawiła się zła, szybko odgoniłam dawne wspomnienia od siebie, wyszłam z kawiarni i udałam się do swojego samochodu.

Gdy wchodziłam do domu znowu zadzwonił mój telefon, szybko wyjęłam go z kieszeni i zobaczyłam na wyświetlaczu napis mama:
-Tak, mamuś?
- Cześć córeczko, co tam u ciebie?- spytała mama z troską w głosie.
- Wszystko dobrze, wróciłam właśnie z zakupów...-zaczęłam opowiadać gdy nagle mama weszła mi w słowo.
- Dzwonił do ciebie Adam?- powiedziała mama
- Mamo, ten etap w moim życiu jest już skończony wiesz o tym- powiedziałam z lekka złością
- Przepraszam córeczko - powiedziała mama i zmieniła szybko temat - ...a już wszystko rozpakowałaś i zadomowiłaś się w nowym mieszkaniu? kontynuowała mama.
- Tak mamuś, z czasem jeszcze muszę dokupić kilka drobiazgów i będzie okej.
- To dobrze, cieszę się córeczko że jesteś szczęśliwa.
- Mamo ja będę kończyć, idę jeszcze pobiegać a potem Michał i Dorota zabierają mnie na jakąś imprezę - powiedziałam bez większego entuzjazmu
Mama się chwile zawahała i odrzekła z dziwną radością w głosie - Baw się dobrze, papa kocham cie i tęsknimy razem z tatą, a i nie zapomnij pozdrowić braty i Doroty.
- Dobrze mamo, też was kocham, pa - rozłączyłam się.

Po godzinie biegania wróciłam do domu, wzięłam szybki prysznic, ułożyłam włosy, włożyłam na siebie granatową sukienkę sięgającą do połowy ud. Wchodziłam właśnie do pokoju by ubrać kremowe szpilki gdy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi, zeszłam szybko i otworzyłam.
- heeej siostra!!- krzyknął z wielkim entuzjazmem mój brat, a tuż obok pojawiła się Dorota (narzeczona mojego brata, również polka)
- hej wam!- przywitałam się z bratem oraz Dorotą.
- Wow jak ty nieziemsko wyglądasz laska!- powiedziała Dorota z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Proszę cie Dorota - odpowiedziałam śmiejąc się- Okej ubieram buty, zgarnę torebkę i możemy lecieć.
Po chwili wszyscy już byliśmy przed domem organizatora imprezy. Gdy pojawiliśmy się w drzwiach powitał nas dosyć dobrze zbudowany i uśmiechnięty Phil, przyjaciel mojego brata.
-hej stary co tam? Wpadajcie- powiedziałam, i dodał po chwili- o dawno cię nie widziałem Wiktoria dobrze cię widzieć, nie wiedziałem że jesteś w LA , zapraszam, wchodźcie - odrzekł witając się z każdym po kolei.
Impreza minęła w całkiem miłej atmosferze, poznałam miłą dziewczynę o imieniu Amanda, która jak się okazała jest modelką i dziewczyną chyba jakiegoś muzyka z tego co zapamiętałam, a miałam w sobie troszkę %. Wygłupiałyśmy się trochę pośmiałyśmy i oczywiście wlewałyśmy w siebie trochę alkoholu, lepiej też poznałam Urbanę, narzeczoną Phila, z którą od razu złapałam dobry kontakt. Nigdy bym się nie spodziewała, że to będzie taka udana impreza.

*Czekam na wasze opinie* :)

Nie możesz dodać komentarza.